Wywiad z Panią Jadwigą Kawecką
Jadwiga Kawecka – z wykształcenia jest archeologiem. Na co dzień pracuje w Izbie Regionalnej i Namysłowskim Ośrodku Kultury. Od 41 lat mieszka w Namysłowie i to wszystko przez przypadek. „Przyszłam tutaj za chlebem. Rok 1980, przełom 1979/1980 trudno było o pracę z takim wykształceniem. Okazało się, że można pracować w Namysłowie” – mówi Pani Jadwiga. Wcześniej, jak wspomina, miasto znała tylko dlatego, że przyjeżdżała do świetnie zaopatrzonej księgarni w rynku. „Zakochałam się w tym mieście, jego historii, jego ludziach i nie chciałabym już nigdzie indziej mieszkać” – dodaje. Pani Jadwiga jest skarbnicą wiedzy o Namysłowie oraz organizatorką wielu przedsięwzięć o charakterze historycznym i społeczno-kulturalnym w naszym mieście.
Kamil Boroń: W ramach realizacji projektu ,,Historia może być cool – Namysłów we wspomnieniach mieszkańców’’ przeprowadzamy rozmowę z Panią Jadwigą Kawecką.
Dzień dobry.
J.K.: Dzień dobry. Witam was pięknie.
K.B.: Mogłaby się Pani krótko przedstawić?
J.K.: Jadwiga Kawecka, importowana do Namysłowa 41 lat temu, przyszłam do Namysłowa za chlebem. Zaoferowano mi tutaj pracę i cieszę się bardzo, że wsiąknęłam w Namysłów. Pokochałam jego historię i mam nadzieję, że Namysłów też jakimś sentymentem mnie chociaż odrobinę darzy. Z wykształcenia jestem archeologiem po Uniwersytecie Wrocławskim i praktycznie historii musiałam uczyć się od początku – od początku historii miasta, regionu, choć archeologia naszego regionu jest bardzo bliska mi sercu.
Laura Sienkiewicz: Jak wygląda pani praca w Izbie Regionalnej?
J.K.: Cóż, praca wygląda inaczej niż sobie wyobrażałam, z tego względu, że każdy archeolog wyobraża sobie, że będzie pracować inaczej, natomiast praca tutaj polega przede wszystkim na popularyzacji historii regionu, docierania do ludzi, którzy mają historię regionu w swojej pamięci, w swoich dokumentach, do promowania artystów, którzy działają na naszym terenie. Przechodząc przez naszą Izbę zobaczycie jak to wygląda. To jest przede wszystkim tzw. praca od podstaw, czyli nauczanie młodych pokoleń historii regionu i przyzwyczajanie ich do tego, że należy pokochać swoje miasto, miejsce z którego się wywodzi, bo jest naprawdę interesujące. Wielkie miasta są cudowne, natomiast to miasteczko, w którym żyjemy ma również wspaniałą, wielką historię.
K.B.: Czy Namysłowianie interesują się historią swojego miasta?
J.K.: Namysłowianie dorastają. Obserwuję, na przestrzeni wieków, że różnie to wygląda, ale cieszę się, że w tej chwili wasi rówieśnicy zaczynają się bardziej interesować tym, co się wokół nas dzieje, dzięki m.in. takim projektom jakie realizujecie, bo brakuje mi tego, że w szkołach nie ma już regionalizmu, że można nauczyć waszych rówieśników, tudzież młodszych ludzi, że warto popytać rodzinę, warto sięgnąć do materiałów, żeby zobaczyć w jak wspaniałym, historycznym miejscu żyjemy.
L.S.: W epoce brązu Ziemię Namysłowską zamieszkiwała ludność związana z kulturą łużycką. Co wiadomo na jej temat?
J.K.: Jest to według naukowców pierwsza kultura prasłowiańska. Trwała na terenach Polski ok. 900 lat i z tego okresu pochodzą najwspanialsze zabytki archeologiczne. Jeśli będziecie mieli ochotę i każdy z Namysłowian, to zapraszam do naszej Izby Regionalnej, żeby pokazać zabytki pochodzące z największego przebadanego cmentarzyska ludności kultury łużyckiej z tzw. Osiedla Kwiatowego w Namysłowie poczynając od naczyń, aż po drobne wyposażenia grobowe z pięknymi grzechotkami i najcudowniejszą rzecz, którą chciałabym wszystkim pokazać, z czego Namysłów w tej chwili w Polsce słynie, a nie każdy Namysłowianin zdaje sobie z tego sprawę jest situla typu węgierskiego – jedyna w Polsce, trzecia w Europie. Zapraszam serdecznie, warto obejrzeć, bo jest to prawdziwa perła nie tylko w zbiorach Namysłowa, lecz także w kolekcjach archeologicznych w całej Polsce.
K.B.: Cechą charakterystyczną tej kultury była ceramika należąca do najpiękniejszych wytworów na terenie całej Europy Środkowej. Czy któreś z tych zabytków ocalały? Jeśli tak, to gdzie się teraz znajdują?
J.K.: Najpiękniejsze zabytki z ceramiki malowanej nie znajdują się niestety w naszych zbiorach, ponieważ na naszym terenie, w naszej podgrupie ludności kultury łużyckiej nie było tych naczyń malowanych, natomiast tego typu zabytki można zobaczyć w Muzeum Archeologicznym we Wrocławiu, czy w Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu. My możemy pochwalić się naprawdę pięknymi kubeczkami, przepięknie zdobionymi amforkami, grzechotkami w kształcie cebulki, czy przepięknymi wyrobami, które dzisiaj nazwalibyśmy biżuterią – jedyny w tej chwili mi osobiście znany wisiorek z koralami wykonanymi z ości i grzbietu ryby, który jest unikatem na naszą skalę.
L.S.: Wiadomo, że poprzednikiem powstałego w XIII w. na prawie niemieckim Namysłowa była osada znajdująca się na prawym brzegu Widawy, zwana Starym Miastem. Czy wiadomo kiedy dokonała się lokacja właściwego Namysłowa?
J.K.: Historycy przyjęli najstarszy znany dokument uważający się za autentyk z roku 1249 za datę powstania miasta. Natomiast spierają się co do wcześniejszych wzmianek, bo jest i rok 1203, 1233 i późniejsze daty mówiące o Namysłowie, ale historycy wyjaśnili tę sprawę w świetnej publikacji pod redakcją profesora Golińskiego (,,Namysłów z dziejów miasta i okolic’’), gdzie można znaleźć wszystkie detale związane z tym dlaczego ta osada została tam założona, przeniesiona na drugi brzeg i wszystkie późniejsze lokacje i przywileje. Te detale można również znaleźć w najnowszej publikacji wydanej przez Polską Akademię Nauk – jest to ,,Atlas historyczny Namysłowa’’, w którym oprócz dat historycznych znajdziemy mapy, które mówią jak na przestrzeni wieków zmieniało się miasto i okolice. Polecam tę lekturę, dzięki której poznacie szczegóły założenia i początków naszego miasta.
K.B.: 22 listopada 1348 roku został podpisany Pokój w Namysłowie. Wiemy, że dokument ten zachował się do naszych czasów i znajduje się w Archiwum Narodowym w Pradze, natomiast w naszej Izbie Regionalnej znajduje się jego odpis. Czy moglibyśmy go zobaczyć.
J.K.: Mamy odpis tego dokumentu oprawiony w szkle. Dostaliśmy go od Archiwum w Pradze i eksponowaliśmy to na wystawie związanej z rocznicą poświęconą tzw. pokojowi namysłowskiemu, chociaż nie jest to jedyny pokój podpisany między władcami Czech, a królami Polskimi, ponieważ prawie sto lat później podpisane było kolejne porozumienie pokojowe między władcami Polski, a Zygmuntem Luksemburskim, do tego warto również wrócić i się z tą historią zapoznać.
K.B.: Pokój namysłowski mimo, że nie należał do najważniejszych do dziś wzbudza zainteresowanie i kontrowersje wśród historyków. Czy mogłaby Pani opowiedzieć nam więcej o tym wydarzeniu. Kto tak naprawdę zyskał, a kto stracił na tym namysłowskim porozumieniu?
J.K.: Ja myślę, że zyskał Namysłów, ponieważ z małego, nic nieznaczącego miasteczka pod panowaniem Luksemburgów rozwinął się w prężne miasto, leżące na szlaku handlowym, prowadzącym od Krakowa, aż na Zachód Europy. Miasto, które w tym czasie rozwinęło się, powstały fortyfikacje, powstał namysłowski zamek, który wcześniej istniał, ale nie w takiej formie w jakiej widzimy go dzisiaj, ponieważ budowa obecnego zamku rozpoczęła się w roku 1360 i zamek ten stanowił zwieńczenie fortyfikacji miejskiej, w której chronili się mieszkańcy w razie zagrożenia. Powstały mury miejskie z podwójnym ciągiem od strony południowej i pojedynczym od strony północnej, z basztami i z bastyliami, a co do ilości tych baszt i bastylii to odsyłam do lektury, żebyście zainteresowali się jak to wyglądało. W każdym razie była ich ogromna ilość, były dwie główne bramy: brama do dziś zachowana – tzw. Brama Polska, czy Krakowska i nieistniejąca już Brama Wrocławska zwana też Bramą Niemiecką. Sam układ jest pięknym układem miejskim zachowanym od średniowiecza i najbardziej znana historyczna ulica Krakowska, która od początku założenia miasta do dziś nie zmieniła nazwy, chociaż na planach katastralnych miasta z lat 20. XX wieku – może przez pomyłkę sporządzającego tę mapę – znajduje się napis Kreuzburger Strasse, czyli Kluczborska, ale nigdzie indziej, w żadnych dokumentach czegoś takiego nie mamy.
L.S.: Cesarz Karol IV bardzo dbał o system umocnień miasta. To za jego czasów rozpoczęto budowę murów obronnych miasta i ratusza miejskiego w miejsce dawnych sukiennic. Jak dalej toczyły się losy tych budowli?
J.K.: Jak wiadomo na przestrzeni wieków zmieniały się obiekty, natomiast Namysłów jest trzecim miastem na Opolszczyźnie, które ma zachowane mury miejskie – po Byczynie i Paczkowie. Część z nich rozebrano w połowie XIX wieku, fosy miejskie zasypano również pod koniec XIX wieku tworząc promenadę, którą od strony południowej miasta możecie sobie pospacerować, założono aleje lipowe; część międzymurza wykorzystano na budynki mieszkalne i to też od strony południowej miasta pięknie można sobie obejrzeć i zobaczyć jak to wygląda; część po prostu rozebrano ze względu na rozbudowę miasta. Nie zachowała się tzw. Brama Wodna, czyli w tej chwili istniejący mostek przy ulicy Armii Krajowej prowadzący w stronę obwodnicy, nie zachowała się tzw. Brama Ratunkowa i w drugiej połowie XIX wieku zlikwidowano tzw. Bramę Wrocławską czy Niemiecką, a wiązało się to z tym, że Haselbach, który w drugiej połowie XIX wieku wykupił Browar w Namysłowie, rozbudował go i potrzebna była przestrzeń do budowy, stąd część obiektów zniknęła. Część obiektów zniknęła w wyniku II wojny światowej, zwłaszcza jak popatrzycie się na rynek – mierzeja wschodnia czy zachodnia, częściowo południowa rynku została zniszczona w wyniku działań wojennych jak i zdobywców miasta w 1945 roku.
K.B.: Jakie znaczenie miał namysłowski zamek w dziejach naszego regionu?
J.K.: Namysłowski zamek stanowił zwieńczenie fortyfikacji miejskiej; strzegł traktu handlowego prowadzącego, jak już wcześniej wspomniałam, z Krakowa przez Wrocław dalej – na Zachód Europy; to również było miejsce w którym chronili się mieszkańcy w razie zagrożenia; to również w zamku była siedziba komendanta miejskiego, który był zawsze mianowany przez władcę, bądź księcia wrocławskiego. Komendant miasta miał za zadanie sprawować funkcję administracyjno – policyjną nad porządkiem na terenie regionu. To tam odbywały się wszystkie zjazdy i spotkania związane ze sprawowaniem władzy książęcej, bo osobną władzę posiadał zarząd miejski z burmistrzem i z radnymi, którzy mieli swoją siedzibę w Ratuszu Miejskim, natomiast nadzór administracyjno – polityczno – policyjny znajdował się właśnie w zamku. Tam znajdowała się załoga książęca, czy królewska, która strzegła miasta i traktu podlegającego w tym rejonie.
L.S.: Jak wyglądała Ziemia Namysłowska w czasach II wojny światowej? Czy ucierpiały jakieś ważne zabytki z naszych terenów?
J.K.: To jest bardzo trudny problem i bardzo trudny temat, ponieważ II wojna światowa spowodowała to, że Namysłów z miasta rozwijającego się stał się miasteczkiem prowincjonalnym, chociaż praktycznie nie za bardzo również przed II wojną światową Namysłów mógł się rozwijać, bo po traktacie wersalskim, niedaleko Namysłowa, w Igłowicach przykładowo było przejście między państwem polskim, a państwem niemieckim i znajdował się tutaj garnizon wojskowy, miasto przygraniczne, więc pewne zasady obowiązywały. Tutaj Namysłowianie w okresie międzywojennym jeździli za chlebem, tak jak i teraz się to czyni na Zachód, czyli do Niemiec. Tutaj z kolei przyjeżdżali Polacy zza słupków, czyli z poznańskiego, z częstochowskiego, również pracując w miejskich przedsiębiorstwach, czy na wsiach. A II wojna spowodowała to, że znalazła się tu bardzo duża grupa mieszkańców przywożonych na roboty przymusowe do samego Namysłowa, do okolicznych miejscowości. Tutaj pracowali w browarze Haselbacha robotnicy przymusowi, którzy byli skoszarowani na dzisiejszej ulicy Jagiellońskiej, tutaj na ulicy Oławskiej są nieistniejące już baraki, w których przetrzymywano jeńców wojennych. Jeńców wojennych przetrzymywano też w Jastrzębiu, byli to Francuzi, Jugosłowianie, w Michalicach, w samym Namysłowie również. Było to związane z licznymi uciążliwościami dla samych mieszkańców, ponieważ jak każda wojna to młodzi ludzie zostali wywiezieni i zmuszeni do służby w Wehrmachcie bądź w SS i tak to wyglądało. Skoro wspominamy o SS to jeden z właścicieli nieistniejącego już dzisiaj lokalu tzw. Pod Czarnym Orłem były mieszkaniec Namysłowa należał do jednostki SS. To również stąd wywodził się adiutant komendanta obozu koncentracyjnego w Majdanku, ale mam dla was takie zadanie, żebyście sami znaleźli we wpisach, bo to jest uczenie się historii takiej żywej, nie wszystko żebyście dostali na tacy, tylko właśnie poszperali w materiałach związanych z historią regionu.
K.B.: A czy w zbiorach Izby Regionalnej znajdują się jakieś kroniki dotyczące dziejów Ziemi Namysłowskiej?
J.K.: Oczywiście, tu jest właśnie przygotowany taki zbiór. Może zacznijmy od takiej najnowszej rozpoczynającej się po transformacji ekonomicznej i politycznej. Pierwszy tom z kronik sporządzonych przeze mnie, związanej właśnie z latami 1990- 1994. I tak to właśnie wygląda. Troszeczkę trudno było docierać do różnych zdjęć, różnych wydarzeń, ale udało się właśnie do tego dotrzeć. Kolejne tomy są również przygotowane przeze mnie i znajdują się w zasobach Urzędu Miejskiego. Mamy również kilka kronik, które chcę wam pokazać. To są Ekstrakty, czyli wypisy jeszcze w XIX wieku istniejących kronik miejskich, kopiowano je dodając swoje uwagi na marginesach. To jest kolejny tom tych materiałów. Te protokolarze, wyciągi pochodzą ze zbioru Towarzystwa Miłośników Ziemi Namysłowskiej – towarzystwa, które było jako jedno z pierwszych na Opolszczyźnie założone w 1959 roku. Na zasadzie kroniki traktuję również protokół ,,Towarzystwo Upiększania Miasta’’, ponieważ dzisiaj się mówi stowarzyszenia pozarządowe, to takim było stowarzyszenie Towarzystwo Upiększania Miasta. Spotykano się podejmując decyzje jak uatrakcyjnić życie mieszkańcom Namysłowa, nie tylko pod względem kulturalnym, ponieważ organizowano różnego rodzaju festyny, zabawy, zbiórki pieniędzy dla potrzebujących, ale również podejmowano decyzje jak upiększyć miasto – gdzie postawić jakiś pomnik, gdzie wybrukować ulice, gdzie postawić kamienicę. I ja to traktuję jako kronikę, ponieważ to jest życie toczące się z dnia na dzień i dokumentowane przez te stowarzyszenia. Pięknymi kronikami są również Kroniki miasta Rychtal, ponieważ od średniowiecza w okręgu namysłowskim znajdowały się trzy miasta: Namysłów jako miasto główne, Rychtal i trzecie miasto, o którym nie pomyślicie. To jest dzisiejsze Miejsce, czyli stary Świerczów. W momencie kiedy spłonęło to miasteczko i straciło swoje znaczenie przeniesiono je na nowe miejsce czyli dzisiejszy Świerczów, a dawny nazwano Miejscem. I to jest właśnie Księga Parafialna Kościoła Ewangelickiego w Rychtalu, gdzie również można zobaczyć i przeczytać wpisy dotyczące życia mieszkańców i Kościoła jak i fantastyczną Kronikę, może nie tak okazale oprawioną, niemniej jednak jest to Kronika miasta Rychtala prowadzona do lat 40 ze zdjęciami, wpisami – jest to żywa historia uzupełniająca te duże wydarzenia. Na zasadzie kroniki traktuję również takie wspomnienia dawnych Namysłowian, gdzie opisują jak wyglądał ich dzień powszedni i czasy w styczniu 1945 roku, przed ewakuacją. Jeśli macie ochotę, a nie znacie języka niemieckiego, zapoznać się z tymi dniami, jak Namysłów wyglądał w czasie II wojny światowej w świetle tych kronik i wspomnień wejdźcie na stronę Namslau-schlesien.de – tam są również wspomnienia przetłumaczone na język polski, można zobaczyć jak życie Namysłowian wyglądało w czasie ewakuacji, po ewakuacji, przy powrocie na tereny swojego domu rodzinnego i jak wyglądało życie w Namysłowie w roku 1945 w oczach mieszkańców dawnych i obecnych. To jest właśnie też kronika może niewydana jako kronika, niemniej jednak to są zapiski kronikarskie. Zapiskami kronikarskimi dla mnie są również ostatnimi laty sporządzone za pieniądze naszego browaru – ,,Kopiarz miasta Namysłowa’’, który sporządzili naukowcy na zlecenie Browaru i dotarli do dokumentów związanych z namysłowskim zamkiem, namysłowskim browarem i zbiory te znajdują się w Archiwum Narodowym w Wiedniu, jest to kilka skrzyń związanych z Krzyżakami w Namysłowie i to jest kolejna ciekawostka, ponieważ Browar był w rękach Zakonu Krzyżackiego od początków XVIII w. do roku 1810 i Krzyżacy czerpali zyski z ważenia piwa. Kolejna ciekawostka związana z Krzyżakami – otóż nie wszyscy wiedza, że Krzyżacy w okolicach Namysłowa zostali sprowadzeni cztery lata wcześniej niż Konrad Mazowiecki, w okolicach Namysłowa Krzyżowniki to pierwsze miejsce, gdzie w roku 1222 zagościli Krzyżacy, oni przyszli tu nie po to, żeby niemczyć, wycinać w pień ludność miejscową, tylko po to, żeby zagospodarowywać te tereny, byli najlepszymi gospodarzami. Po to sprzedano im Zamek, który stał pusty i miastu niczemu nie służył, żeby mogli nadzorować swoje okoliczne wsie i doprowadzać je do rozkwitu gospodarczego.
L.S.: Jak Pani uważa – czy Namysłów może być ciekawym miejscem dla turystów w naszych czasach?
J.K.: Ja myślę, że tak. Nawet mówiąc to co w tej chwili wam omówiłam można zapoznać się z tą historią u nas na miejscu, ale jest parę takich obiektów, które warto zobaczyć, bo nie sposób tego pominąć: budynek w którym jesteśmy – budynek dawnej szkoły ewangelickiej, jest to jedyny na Opolszczyźnie budynek użyteczności publicznej szachulcowy z XVIII w. i to też jest ciekawostka, ponieważ po przejściu Namysłowa pod panowanie pruskie protestanci wyprosili u Fryderyka Wielkiego budowę domu modlitwy typowo dla protestantów i w tym miejscu, gdzie znajduje się w tej chwili szkoła ewangelicka powstał dom modlitwy, który po kilkudziesięciu latach groził zawaleniem, więc rozebrano go i wybudowano szkołę. Szkołę z rozbiórki i to jest również ciekawostka, przykład śląskiego budownictwa użyteczności publicznej. I jest to jedyny tego typu obiekt na Opolszczyźnie. Kolejny to nasz Młyn, Izba Techniki Młynarskiej, gdzie można zobaczyć stojący do początków XXI wieku młyn, który pracował na potrzeby miejskie z oryginalnymi maszynami pochodzącymi z roku 1920, z Drezna. To baszta przy Bramie Krakowskiej, to Zamek, którego niestety nie możemy obejrzeć, wejść do środka, bo jest własnością Browaru, ale miejmy nadzieję, że będzie można go za niedługo obejrzeć, zobaczyć, przynajmniej z zewnątrz. Jest parę jeszcze innych obiektów – dla mnie ciekawych, ale może nie dla każdego – pięknym obiektem jest nasz namysłowski ratusz, chłopiec z delfinem czy z dzbanem jak niektórzy mówią, mury miejskie – to są takie rzeczy, które rzucają się w oczy i które należałoby zobaczyć, zwiedzić i zapoznać się z ich historią.
K.B.: To już wszystko, dziękujemy bardzo.
J.K.: Dziękuję bardzo.